Kiedy nie wiem, jaką drogę życiową wybrać…

Kiedy nie wiem, jaką drogę życiową wybrać…

Mów Panie, bo sługa Twój słucha (1 Sm 3,9).
Zbliża sie miesiąc maj, kiedy to – jak co roku, tysiące młodych ludzi zasiądzie do egzaminów maturalnych. Po nich będzie musiało podjąć kolejne, trudne, życiowe decyzje, wiążące się z odpowiedzią na pytanie: „ Co dalej: studia, praca, a może seminarium albo życie zakonne i misyjne?”. Wielu młodych ludzi stanie przed dylematem, jaką dalszą drogę życiową ma wybrać. Nie wszyscy wiedzą, jakimi kryteriami się kierować, kogo zapytać… Wielką rolę w pomocy przy rozeznawaniu wyboru dotyczącego przyszłości odgrywają kierownicy duchowi. Temu zadaniu usiłuje również sprostać bieżący, wiosenno-letni numer Posłańca.
«Samuelu, Samuelu!»
Wychodząc naprzeciw pytaniom o rozeznanie powołania warto skorzystać z tekstu z Księgi Samuela: „Pewnego dnia Heli spał w zwykłym miejscu. Oczy jego zaczęły już słabnąć i nie mógł widzieć. A światło Boże jeszcze nie zagasło. Samuel zaś spał w przybytku Pańskim, gdzie znajdowała się Arka Przymierza. Wtedy Pan zawołał Samuela, a ten odpowiedział: «Oto jestem». Potem pobiegł do Helego mówiąc mu: «Oto jestem: przecież mię wołałeś». Heli odrzekł: «Nie wołałem cię, wróć i połóż się spać». Położył się zatem spać. Lecz Pan powtórzył wołanie: «Samuelu!» Wstał Samuel i poszedł do Helego mówiąc: «Oto jestem: przecież mię wołałeś». Odrzekł mu: «Nie wołałem cię, synu. Wróć i połóż się spać». Samuel bowiem jeszcze nie znał Pana, a słowo Pańskie nie było mu jeszcze objawione. I znów Pan powtórzył po raz trzeci swe wołanie: «Samuelu!» Wstał więc i poszedł do Helego, mówiąc: «Oto jestem: przecież mię wołałeś». Heli spostrzegł się, że to Pan woła chłopca. Rzekł więc Heli do Samuela: «Idź spać! Gdyby jednak kto cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha». Odszedł Samuel, położył się spać na swoim miejscu. Przybył Pan i stanąwszy zawołał jak poprzednim razem: «Samuelu, Samuelu!» Samuel odpowiedział: «Mów, bo sługa Twój słucha». Powiedział Pan do Samuela…” (1 Sm 3, 2-11).
Te słowa wskazują właściwy model postawy, czyli określony sposób zachowania człowieka wobec odzywającego się w jego sercu Bożego wezwania. Ukazują również zadanie kierownika duchowego, który nie przeszkadza, ale odpowiednio przygotowuje młodego człowieka do podjęcia dialogu z Bogiem.
Mów Panie –
– kierownik duchowy powinien pomóc młodemu człowiekowi ten Boży głos usłyszeć. Bóg przemawia, ale dzisiejszy człowiek zagoniony i otumaniony wrzawą nie słyszy lub nie rozpoznaje Bożych słów. Bardzo często pyta rodziców, wychowawców, kapłanów: „ Czego Bóg ode mnie chce, czego żąda, czy mam powołanie?” Cały problem polega na tym, że odpowiedzi na te pytania może udzielić sobie jedynie on sam.
Często błędnie uważa się, że to kierownik duchowy powinien zdecydować i podpowiedzieć kandydatowi lub kandydatce: masz powołanie – idź, lub: nie masz – daj sobie spokój. Jednak z samej definicji kierownictwa wynika jego rola, która polega na towarzyszeniu, wspomaganiu, ale nie podejmowaniu decyzji za kogoś. Kierownik ma doprowadzić człowieka do spotkania z Bogiem, nauczyć go słuchania i odpowiadania, ale nie może przeszkadzać w bezpośredniej rozmowie. Ma on stworzyć dla niej warunki, podobnie jak to uczynił Heli, który uspokoił Samuela i powiedział, jak się zachować, kiedy Bóg będzie do niego ponownie wołał.
Sługa Twój słucha –
– należy nauczyć się słuchać. Tutaj jest rola kierownika, który ma pomóc usłyszeć głos człowiekowi, tak jak to uczynił Heli. Młody człowiek w ciszy swego serca musi postawić się w sytuacji dokonanego wyboru i zbadać swe odczucia. Jeśli po uświadomieniu sobie, że chce być księdzem czuje spokój wewnętrzny, radość i chęć całkowitego powierzenia się Bogu, a nie ucieczki przed światem, to powinien zaryzykować. Bożego powołania nie można zagłuszyć. Można je niestety zaprzepaścić, ale nawet potem w małżeństwie mężczyzna będzie czuł, że to nie tak miało być. Z kolei, jeśli po zdecydowaniu się na drogę kapłańską czujemy niepokój, przesadny lęk i nieustanne obawy o przyszłość, to lepiej poczekać, dojrzeć. Może należałoby podjąć studia albo usamodzielnić się, znajdując pracę i podejmując odpowiedzialność za swoje życie. Tę właśnie drogę, wobec osób niezdecydowanych lub niedojrzałych często zalecają psychologowie i kierownicy duchowi.
Bardzo istotne jest, by przy podejmowaniu decyzji odsunąć na bok pragnienia innych osób: rodziców, dziadków, księży czy katechetów. Nie wolno się kierować tym, żeby komuś zrobić przyjemność.
Mów Panie –
– potrzeba ciszy zewnętrznej i wyciszenia serca. Dobrą okazją ku temu są: adoracja Najświętszego Sakramentu, rekolekcje, samotne wędrówki. Młody człowiek w tym czasie powinien zmierzyć się ze sobą, nie bać się być sam. W swojej samotni ma odszukać „zagłuszonego” Boga. Kolejnym ważnym krokiem jest potwierdzenie decyzji. Często młody człowiek zadaje sobie pytanie, czy podoła, czy wytrwa do końca. Kierownik duchowy powinien wyrabiać w nim postawę zaufania Bogu. Kandydat musi mieć świadomość, że skoro Bóg wybiera, to daje wszelkie potrzebne łaski. Pomocne są tuta słowa z listu św. Pawła: „Wystarczy ci mojej łaski” (2 Kor 12,9).
Powiedział Pan do Samuela…
Kiedy wreszcie człowiek usłyszy Boży głos i odważnie zdecyduje odpowiedzieć pozytywnie na jego powołanie, należy kształtować w nim wytrwałość oraz odpowiedzialność za podjętą decyzję. Trzeba uświadomić kandydatom i kandydatkom do życia zakonnego, że najważniejszym zadaniem w ich życiu jest odnalezienie szczęścia, czyli Boga na konkretnej (tylko mojej) drodze życia. Warto uświadomić sobie, gdzie będę tak naprawdę szczęśliwy, tzn. nie gdzie mi będzie łatwiej i przyjemniej, ale gdzie znajdę swoje miejsce w życiu, gdzie lepiej odpowiem na Boże powołanie do istnienia: w rodzinie, w życiu samotniczym, czy w kapłaństwie i zakonie? Nie chodzi tutaj o to: gdzie ja chciałbym iść, ale gdzie chciałby mnie widzieć Bóg, gdzie mnie powołał, wybrał i do czego przygotował całe moje wyposażenie duchowo – intelektualne i psychofizyczne.
Na zakończenie trzeba jednoznacznie stwierdzić, że jeśli rozeznamy, że mamy powołanie, należy bez względu na wszystko je zrealizować. Świadczą o tym teksty biblijne mówiące o nagrodzie za dokonanie właściwego wyboru i zrealizowanie Bożego powołania:
„I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy” (Mt 19, 29).
Zachętą do podjęcia trudu zastanowienia się nad przyszłością i walki o szczęście niech będą także słowa św. Pawła, które pod wieczór życia mógł w spokoju sumienia wypowiedzieć: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem.  Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego” (2 Tm 4,7).
Warto zatem podjąć próbę dialogu z Bogiem, poświęcić czas na wsłuchanie się w Jego propozycje względem mnie, a następnie na podjęcie odważnej decyzji, której nie będziemy żałować, gdyż: „ Jeśli Bóg jest z nami, któż przeciwko nam?”(Rz 8, 31b).

ks. Adam Józef Sobczyk MSF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *