Dialog w małżeństwie

Dialog w małżeństwie

Dialog małżeński to dłuższa chwila czasu spędzona w spokoju, co miesiąc, razem, w celu usunięcia wszystkiego co zagraża jedności małżeńskiej, w celu umocnienia ogniska domowego. To chwila spędzona pod okiem Bożym i przy Bożej pomocy. Zastanówmy się nad niektórymi ważnymi określeniami w tej definicji.
♣ Dłuższa chwila czasu… Na przeprowadzenie dialogu nie wystarczy kilka minut. Na spełnienie tego obowiązku trzeba przeznaczyć przynajmniej godzinę. Gdy problemów jest więcej, trzeba poświęcić na ich omówienie odpowiednio więcej czasu. Chodzi głównie o to, aby mieć czas, aby się nie śpieszyć, wzajemnie nie popędzać, aby wysłuchać do końca współmałżonka. Lepie j omówić jeden problem dogłębnie, niż kilka powierzchownie.
♣ … spędzona w spokoju… Lepiej wcale nie przeprowadzać dialogu małżeńskiego, niż przeprowadzać go w atmosferze pośpiechu i zdenerwowania. Trzeba zapewnić sobie dłuższą chwilę spokoju (dzieci ułożyć spać, wyłączyć telefon, pójść razem na spacer). Trzeba „opuścić brzeg, wypłynąć na pełne morze”. Aby tego dokonać, dobrze jest przewidzieć „strefę przejściową” – zanim rozpocznie się właściwy dialog, w zależności od temperamentów można: posłuchać muzyki, poczytać, spędzić jakiś czas w milczeniu.
♣ … co miesiąc… Trzeba wybrać konkretny dzień, ustalić datę. Okres jednego miesiąca wydaje się najbardziej odpowiedni. Krótszy czas byłby niekorzystny, bo nie można byłoby wówczas spojrzeć na najbliższą przeszłość z pewnego dystansu (a dla skrupulantów zbyt częste poruszanie niektórych zagadnień jest wręcz szkodliwe). Okres dłuższy niż miesiąc również nie jest wskazany, gdyż wiele się wówczas zapomina. W którym dniu miesiąca należy przeprowadzić dialog? Dla systematycznych może to być np. dziesiąty dzień miesiąca. Dla bardziej „uduchowionych” – dzień, w którym idą do spowiedzi lub ten dzień miesiąca, w którym wzięli ślub.
♣ … razem… Trzeba być razem, a nie obok siebie. Konieczna jest tu wzajemna szczerość i otwarcie, potrzeba bowiem dosięgnąć głębi każdego problemu, przeanalizować motywy, poruszenia wewnętrzne, które kryją się za naszymi decyzjami, naszym sposobem bycia i postępowania, uwolnić z więzów ukryte myśli. Trzeba, aby po dialogu małżonkowie mogli sobie powiedzieć: my myślimy, my chcemy itd.
♣ … w celu usunięcia wszystkiego co by zagrażało jedności małżeńskiej… Jest to stosowna chwila, aby usunąć wszelkie nieporozumienia, dostrzec wszelkie rysy, wyznać szczerze doznane przykrości, cierpienia, zawody. Jednym z głównych dobrodziejstw „obowiązku zasiadania do dialogu” jest stała świadomość, że przyjdzie dzień, w którym będziemy mogli się spotkać i daną sprawę sobie wytłumaczyć. Świadomość ta chroni od robienia uwag „na gorąco”, a zarazem przyczynia się do tego, że wiele spraw nieważnych i niewartych zachodu „rozwiewa się jak we mgle” zanim nadejdzie dzień dialogu małżeńskiego. Wyłaniają się natomiast sprawy zasadnicze, wymagające wspólnego omówienia, i to w chwili, gdy umysł jest wypoczęty, a serce uspokojone. Może zdarzyć się, że jeden z małżonków zauważy niewłaściwe postępowanie drugiej strony, np. wobec dziecka, wówczas zamiast zwracać uwagę od razu – która to najprawdopodobniej nie byłaby dobrze przyjęta i doprowadziłaby do sprzeczki, odkłada tę sprawę do chwili dialogu i wtedy spokojnie ją przedstawia. Mówi np.: „Jak ci się wydaje, czy mówiąc wtedy takie słowa, postąpiłeś (postąpiłaś) słusznie, bo ja myślę, że…” Uwagę należy zwracać bez wynoszenia się ponad partnera, delikatnie i w odpowiedniej chwili. Tą odpowiednią chwilą jest właśnie dialog małżeński.
♣ … w celu umocnienia ogniska domowego… Przedstawione wyżej treści są jakby wstępem, mają być pomocą dla „oczyszczenia terenu” przed tym, co ważnego ma się dokonać: przed dialogiem. Jego właściwy cel to pogłębienie miłości, utrwalenie jedności małżeńskiej, budowanie szczęścia ogniska rodzinnego i jego promieniowanie; jednym słowem – to zwycięstwo miłości. Dlatego też w sposób uporządkowany i zorganizowany trzeba zastanowić się wspólnie nad poszczególnymi dziedzinami codziennego życia – trzeba zobaczyć, jak wyglądały one w ciągu ubiegłego miesiąca. Nie może być dziedziny, której małżonkowie nie omawialiby całymi miesiącami. Niektórzy przygotowują swój dialog małżeński przez cały miesiąc zapisując w zeszyciku lub na specjalnych karteczkach spostrzeżenia, problemy, które chcieliby wspólnie omówić. Każde małżeństwo będzie miało zawsze swoje własne pytania czy zagadnienia do omówienia. Istnieją jednak pewne zasadnicze dziedziny, których pominięcie przekreśliłoby sens dialogu. Zanim jednak rozpocznie się omawianie spraw aktualnych, trzeba najpierw powrócić do źródła pierwszej miłości, spojrzeć na ideał, który wówczas małżonkom przyświecał, na trud, który postanowili razem podjąć. Trzeba odnowić w sobie zapał i gorliwość pierwszych chwil życia małżeńskiego, a następnie przejść do omawiania wszystkich lub niektórych problemów.
♣ …pod okiem Bożym i z Bożą pomocą. W kolejności opisu ten punkt znalazł się na ostatnim miejscu, natomiast jeśli chodzi o jego znaczenie, to winien być na pierwszym miejscu. Bez odniesienia się do Boga lepiej nie zaczynać dialogu małżeńskiego, jego duszą jest bowiem modlitwa. Dobrze ktoś powiedział, że w „obowiązku zasiadania” biorą udział nie dwie osoby, ale trzy: dwoje dzieci pytających swego Ojca. „Obowiązek zasiadania” to prawdziwe „przejście Pana” – stąd konieczność dłuższej modlitwy. Niektórzy dochodzą do niej stopniowo, zaczynając od zażyłej, przyjacielskiej rozmowy, zdążającej ku modlitwie jako szczytowi. Inni odwrotnie, wchodzą wprost w modlitwę, uważają bowiem, że osiągnięcie odpowiedniej jej głębi pomaga ogarnąć całość ich życia. Trzeba wypracować najlepszy sposób dla siebie. (wg strony: Zobowiązania Kościoła Domowego)

ks. Andrzej Rabij MSF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *