Taktyka kąsania

Taktyka kąsania

Zapewne w czasach św. Pawła relacje międzyludzkie we wspólnocie wierzących nie różniły się tak bardzo od tych, których jesteśmy świadkami w naszych czasach. Napominając mieszkańców Galacji, Paweł, nie bez dotkliwej ironii, stwierdza: A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli (Ga 5,15). Taktyka kąsania, tzn. dokuczliwych, bolesnych uwag – niby żartobliwych, ale w rzeczywistości mających ośmieszyć, obnażyć i w efekcie poniżyć, stała się stałym elementem naszego życia publicznego. Niestety jednak weszła także do kanonu zachowań w codzienności. Niektórzy twierdzą, że jest to cenna i błyskotliwa umiejętność znajdowania dosadnej puenty, ale w rzeczywistości jest to trucizna, która potrafi zniszczyć każdą wspólnotę. Odnosi się to również do rodziny, w której taktyka osiągania własnych celów poprzez dotkliwe uwagi pod adresem najbliższych, potrafi zamienić wzajemne relacje między członkami rodziny w przedsionek piekła. Taktyka ta jest robaczywym owocem wykrzywionego i głęboko egocentrycznego nastawienia do drugiego człowieka, nawet tego najbliższego – męża, żony i dzieci, ale także rodziców i teściów. Najbliższych członków rodziny postrzega się tu jako części układanki, które mają bez protestów zajmować miejsce, jakie im wyznaczę. A jeśli nie chcą tego zrobić i nie chcą funkcjonować według mojego scenariusza, zaczynam ich traktować jako rywali, którzy zajmują przestrzeń, jaka mi się należy. Jestem na tyle cywilizowany, że nie uciekam się do fizycznej przemocy, ale staję się jak komar, który swoim natrętnym brzęczeniem i bolesnymi ukąszeniami potrafi zaburzyć spokój i uniemożliwić wypoczynek.
Święty Paweł poprzedza swój wyrzut skierowany do Galatów przypomnieniem fundamentalnej zasady życia chrześcijańskiego: Bo całe Prawo wypełnia się w tym jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego (Ga 5,14). I rzeczywiście – nie ma skuteczniejszego lekarstwa na uleczenie tej trucizny naszego życia wspólnotowego i społecznego. Każdy z nas został już nieraz pokąsany słowami przez najbliższych, ale jeżeli będziemy oddawali pięknym za nadobne, staniemy się kolejnymi zatrutymi źródłami. Do łańcucha ran zostanie dodane kolejne ogniwo. Chrześcijańska postawa polega zaś na przerwaniu tego łańcucha zła – poprzez rezygnację z zemsty. Gdzieś się musi rozpocząć zupełnie inna taktyka, taktyka miłości bliźniego i to „gdzieś” może znaleźć się w twojej codzienności. Żyjący obok ciebie człowiek być może właśnie dlatego kąsa, że nikt nie pokazał mu, iż można inaczej realizować swoje zamierzenia i cele. Jest niewątpliwie prawdą, że umiejętność prezentowania swojego stanowiska, bronienia swoich racji, a więc po prostu umiejętność rozmowy w sytuacji konfliktów, jest trudną sztuką – wymagającą siły charakteru i panowania nad sobą, i której trzeba się nauczyć. Ale czyż właśnie chrześcijanie, którzy przecież wypisali przykazanie miłości bliźniego jak siebie samego na swoich sztandarach, nie powinni stać się znawcami tej sztuki i ekspertami w jej stosowaniu?

ks. Marian Machinek MSF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *