Rodzinne łóżko – nowa moda czy dawny zwyczaj?

Rodzinne łóżko – nowa moda czy dawny zwyczaj?

Spanie z dzieckiem – lepiej razem czy jednak osobno? Wielu rodziców o to pyta.

Odpowiedzi jest tyle, ile rodzin, rodziców i dzieci. Każdy wypracowuje sobie własne rozwiązanie. Warunek musi być jeden – jest  ono akceptowane przez wszystkich członków rodziny.

Przeciwnicy spania razem z dzieckiem argumentują:

Dziecko powinno spać samo, łóżko rodziców jest tylko dla nich. Maluch będzie od was zbyt uzależniony. Jeśli pozwolisz spać dzieciom w małżeńskim łóżku, zostaną w nim na długie lata. Spanie z dzieckiem jest niezdrowe. Będziecie ciągle niewyspani. Wasze małżeństwo się rozpadnie, nie będzie miejsca ani czasu na bliskość i intymność . Mama to nie przytulanka… itd.

Spotkałem się też z takimi sposobami nauki zasypiania bez obecności rodziców: mają oni położyć dziecko w łóżeczku i wyjść z pokoju, ignorując jego płacz . Może on trwać 20 minut, nawet do pół godziny – zanim rodzic wróci i wtedy pogłaszcze dziecko, a potem wyjdzie znowu i dziecko wznawia płacz (i tak przez tydzień). Co za brutalna metoda i po co ona? Dziecku jest potrzebna fizyczna bliskość rodziców. Za chwilę dzieci wejdą w wiek dojrzewania i wtedy podświadomość im przypomni, że rodzice nie chcieli, by spało z nimi. Pojawią się myśli: „Będę spał u kolegi, koleżanki czy na imprezie – po co mam wracać do domu, gdzie mnie nigdy nie chcieli?”

Uf, uf – aż  dreszczy dostaję, kiedy słyszę takie argumenty o spaniu z rodzicami i o metodach na samodzielne zasypianie dzieci. Pachnie mi tu behawioryzmem, a my przecież afirmujemy człowieka: szanujemy jego potrzeby, wielkodusznie służymy prawom dziecka i staramy się być jak najbliżej nich – tak to widzi Jacques Maritain, ulubiony filozof Jana Pawła II.

Spanie razem z dzieckiem (ang. co-sleeping, family bed) jest codzienną praktyką w wielu miejscach na świecie – poza Ameryką Północną, Europą i Australią (choć nawet na tych kontynentach niewielki odsetek dzieci choć przez pewien czas śpi razem z rodzicami).

Zwyczaj ten był powszechny aż do XIX wieku, kiedy to nastała moda na osobne pokoiki dziecięce z kołyską lub łóżeczkiem. Wtedy to odrzucono dzieci od rodziców i dziwne, bo przecież rodzinne łóżko sprzyja nawiązywaniu więzi z dzieckiem, pozwala rodzicom lepiej się wyspać i ułatwia karmienie piersią, a ponadto, jak z niektórych badań wynika, chroni ono niemowlęta przed śmiercią łóżeczkową. Poziom hormonów stresu jest niższy u matek i dzieci, które śpią razem. Dotyczy to zwłaszcza kortyzolu, którego odpowiedni poziom jest kluczowy dla prawidłowego rozwoju dziecka.

Ktoś napisał na portalu ,,Myślę teraz o swoim synu Franku, który poszedł teraz do szkoły – do zerówki. Jejku, jaki to już duży chłopak. Ale czy to oznacza, że już mu nie wolno spać z nami? Nie jest to temat, który mnie martwi. Nie czuję, żeby działo się coś złego. Każde z nas ma swoją przestrzeń. My z mężem mamy  własną sypialnię. Dzieci osobne pokoje i łóżka. Ale czy to oznacza, że jesteśmy na stałe zameldowani w tych naszych łóżkach i nie wolno nam czasem spać inaczej? Więc przychodzą noce, kiedy mąż zasypia u córki Sary. Ja w środku nocy, wołana przez syna, idę do niego, tulę go, a potem wracam. Czy to oznacza, że dzieje się coś złego i mamy temu zapobiec? Myślę, że nie. Czas szybko leci i za 10 lat, kiedy  będzie nastolatkiem, będzie miał 16 lat, śmiem wątpić, by w kwestii jego potrzeb leżało nocne przychodzenie do łóżka rodziców. Lubimy być blisko dzieci. Lubimy słyszeć jak otwierają się drzwi i małe nóżki drepczą sobie. Niesamowite jest to, że bez otwierania oczu po samych ich odgłosach rozpoznajemy które do nas leci. Dzieci mają swoje ulubione miejsca w naszym łóżku, mają też swoje poduszki. To już taki rytuał. W zasadzie kiedy budzimy się rano sami, nie doświadczywszy inwazji kosmitów, czujemy się dziwnie. Jak to, śpią? Nie przyszli? Na pewno coś im się stało!”(cytat)

Dlaczego spać razem ?                                                                                                                    Bo jest to wygodne i przyjemne, i zaspakaja potrzebę bliskości, i jest to zgodne z planem Bożym. Niesłychana jest też i potrzebna do prawidłowego rozwoju dziecka fizyczna  bliskość i dotyk, zapach oraz głos rodziców. Dlaczego te potrzeby miałyby zanikać na wiele godzin nocnych i na wiele relacji w ciągu dnia?

Wspólne spanie z dzieckiem to decyzja, którą wszyscy rodzice muszą podjąć sami. Nie warto się tego bać ani czuć winnym, jeśli się tego nie robi. Miłość można okazywać na wiele sposobów i to jest jeden z nich – zdaniem wielu: bardzo piękny, a przy tym wygodny. Postęp cywilizacyjny brutalnie zachwiał wiarę w instynkty, moda na chłodne wychowanie zaowocowała problemami emocjonalnymi u wielu osób. Zauważmy, że społeczeństwa mniej rozwinięte, wciąż żyjące w zgodzie z naturą, nie mają pojęcia o wielu kłopotach z wychowaniem występujących w cywilizowanym świecie. Warto słuchać siebie i swoich dzieci i pamiętać, że to nasze najbliższe istoty i z okazywanej im czułości i z pozwalania im być z nami nie może wyniknąć nic złego. Dzieci naturalnie dorastają do samodzielności, a przywiązanie i bliskość z rodziną to przecież pozytywne wartości.

ks. Tomasz  MSF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *