„Nie było miejsca…” (Łk 2,7)

„Nie było miejsca…” (Łk 2,7)

Greckie słowo katalyma, jakiego w opisie narodzenia Jezusa użył Ewangelista Łukasz, oznacza schronisko, gospodę, a więc raczej podrzędne miejsce noclegowe, a nie pięciogwiazdkowy hotel. Ale nawet tam nie było miejsca dla Pary Wędrowców. Maryja musiała ułożyć swoje nowonarodzone dziecko w fatnē, czyli zagłębieniu do karmienia bydła, w kamiennym żłobie. Tamto, może nie w pełni uświadomione przez mieszkańców Betlejem wypchnięcie Zbawiciela poza nawias społeczeństwa już przy Jego przyjściu na świat, nabiera wagi symbolu wobec wydarzeń, jakich jesteśmy świadkami obecnie w naszej Ojczyźnie. Roszczenie usunięcia krzyży – najpierw z sejmu, a potem zapewne z wszystkich gmachów i pomieszczeń użyteczności publicznej, oznacza nie tylko niechęć do chrześcijańskich symboli, ale też do samych chrześcijan, a ostatecznie do Chrystusa. W nowoczesnym społeczeństwie, w tym „nowym, wspaniałym świecie” nie ma miejsca dla urzędników i nauczycieli, ale także prawników, lekarzy i farmaceutów, którzy, powołując się na swoją wiarę i swoje chrześcijańskie sumienie, odmawiają dokonywania zła i współdziałania w nim. Nie ma też m iejsca dla polityków, którzy ośmielają opowiadać się za uchwalaniem prawa zgodnego z Ewangelią. Chociaż wierzący, a tym bardziej Kościół, nie mają zamiaru narzucać nikomu swojej religijnej wiary, a jedynie chcą na równych prawach uczestniczyć w kształtowaniu życia społecznego według zasad demokracji, prawo do tego ma być im odebrane. Owszem, zwolennicy nowego porządku świata byliby ostatecznie skłonni zezwolić wierzącym, by nadal pełnili swoje społeczne i polityczne funkcje, ale pod jednym warunkiem: muszą schować swoją wiarę, ograniczyć ją do sfery prywatnej, niemalże wstydliwej, pozostawić ją w domu, zdjąć ją jak marynarkę przed wejściem do swoich urzędowych gabinetów. Oznaczałoby to, że chrześcijanin musiałby sie stać duchowym schizofrenikiem. W domu, w sferze prywatnej, mógłby być wierzącym, ale w przestrzeni publicznej musiałby zachowywać się jak niewierzący, udawać ateistę. Nie chodzi zatem o „neutralność światopoglądową”, ale o ateizację całej sfery społecznej: kultury, nauki i prawa.
Historia z Betlejem powtarza się nieustannie w życiu pojedynczych ludzi. Często nie ma w nim miejsca dla Chrystusa. Kto jednak sądził, że rugowanie Chrystusa z życia publicznego miało miejsce jedynie w czasach „dyktatury proletariatu”, ten się mylił. Aby ten ponury scenariusz nowych miast i państw bez Boga nie stał się rzeczywistością, wierzący nie mogą uchylać od wiarygodnego i odważnego świadectwa. Bedzie nim na pewno jasno wyrażany sprzeciw wobec prób usuwania znaków, które uważamy za święte. Ale sprzeciw nie wystarczy. Potrzebny jest przykład życia, w którym Chrystusa wyznaje się nie tylko słowami, ale przede wszystkim postępowaniem. Nie wystarczy z przeciwnikami krzyża zwyciężyć w głosowaniu – trzeba ich do Chrystusa przekonać.

KS. MARIAN MACHINEK MSF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *