Misjonarze Świętej Rodziny na Kubie

Misjonarze Świętej Rodziny na Kubie

Viva Cristo Rey!
Sytuacja na Kubie przypomina trochę lata 80-te w naszym kraju. Dla przypomnienia: ogromne trudności z kupieniem podstawowych artykułów, puste półki sklepowe, no i kartki żywnościowe. A kawę można kupić tylko w specjalnych sklepach. Zarobki też nie są najlepsze. Na ulicach panuje jeszcze samochodowa moda lat 50-tych. Częstym widokiem są samochody produkowane w byłym Związku Radzieckim: łady, moskwicze, zaporożce i nasze fiaty 126p. Centra dużych miast są przygotowane dla turystów, a więc są ładne i zadbane. Jednak im dalej poza centrum, tym widok coraz gorszy – zdewastowane piękne kolonialne budynki, ściany bez okien, zawalone sufity. Kościół na Kubie do roku 1961 działał dość dobrze – zaangażowany był głównie w szkolnictwo. Niestety sytuacja się diametralnie zmieniła, kiedy na początku rewolucji władze oskarżyły Kościół kubański o postawę antyrewolucyjną i deportowały wielu biskupów, kapłanów i świeckich. Po złagodzeniu restrykcji wobec Kościoła niewielu z wypędzonych kapłanów wróciło na Kubę. Od wielu lat biskupi na Kubie wołają do Kościoła na świecie o nowych misjonarzy. To wołanie usłyszało nasze Zgromadzenie Misjonarzy Świętej Rodziny. W myśl naszych Konstytucji, mówiących że: „ mamy iść tam, gdzie nikt już nie chce pójść” nasi współbracia rozpoczęli pracę na Kubie. Nasz współbrat – ks. Grzegorz Chrapla MSF jest jednym z pierwszych Polaków posługujących temu Kościołowi (od 20 maja 2016r).
W niedzielę 8 stycznia br. w kościele w Camajuani, gdzie pracują już: ks. Grzegorz Chrapla MSF z Prowincji Polskiej oraz ks. Héctor Donoso MSF z Prowincji Chilijskiej odbyły się uroczystości pod przewodnictwem biskupa Santa Clara – Marcela Arturo Gonzaález Amador. Tym samym na Kubie -w diecezji Santa Clara – nastąpiło oficjalne otwarcie misji MSF. W uroczystości tej wzięli udział: Przełożony Generalny Misjonarzy Świętej Rodziny ks. Edmund Michalski MSF z Rzymu oraz Przełożeni Prowincjalni: ks. Patricio Vargas MSF z Chile i ks. Adam Sobczyk MSF z Polski. Założenie nowej misji przyjęto wśród miejscowej ludności z ogromną radością, tym bardziej, że wierzący na Kubie bardzo często są zmuszeni spotykać się i modlić bez kapłana, którego zwyczajnie nie mają. Prosimy Was, Drodzy Czytelnicy, o modlitwę za naszych kubańskich misjonarzy. W dalszej części „ Posłańca” sam ks. Grzegorz pisze o tym, co u niego słychać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *